Które cechy charakteru waszych bohaterek są najbliższe waszym osobowościom?
KD: Świetnie! Możemy opisać siebie nawzajem?
CN: Jasne.
KD: No dobrze. Zatem oto, co chciałabym zakomunikować. Jak wiadomo, kobiety oglądając nasz serial wpatrywały się w Carrie. Oczywiście uważały ją za symbol wykształconej mieszkanki Nowego Jorku. A kiedy Sarah Jessica zaszła w ciążę, ludzie wciąż mnie zaczepiali mówiąc, że musiało jej się coś odmienić, że postanowiła zajść w ciążę. Przekonywałam ich, że Sarah od zawsze chciała zostać matką, co niekoniecznie było prawdą w przypadku Carrie. Myślę, że w tej właśnie sferze z biegiem czasu Sarah Jessica przekazała Carrie instynkt macierzyński.
CN: Carrie to wspaniała ciocia.
KD: Tak, jest kochana i bardzo oddana dzieciom. To dowód na to, że Sarah przelała na Carrie część siebie.
CN: To całkiem zrozumiałe.
SJP: Carrie stała się też niezwykle pomocna.
KD: Rzeczywiście. Jest wspaniałą i pełną ciepła przyjaciółką, na której zawsze można polegać.
Wydaje mi się, że początkowo widzowie nie widzieli w Carrie tych cech, a przecież Sarah Jessica jest taka od zawsze.
KD: To prawda. Myślę, że należy pamiętać, że to dwie różne osoby.
SJP: Między nami i naszymi bohaterkami jest wiele różnic. Kim jest bardzo cichą osobą. Ceni sobie prywatność i chroni informacje na swój temat, a zatem jest całkowitym przeciwieństwem Samanthy.
CN: Zgadza się. Samantha to swego rodzaju ekshibicjonistka.
SJP: To prawda. Chętnie dzieli się nawet najbardziej intymnymi szczegółami ze swego życia. Kim jest zupełnie inna.
KD: Kim jest przede wszystkim wrażliwa.
CN: A Samantha to baba z jajami.
DK: Czasem bywa bezczelna.
CN: Oczywiście przy okazji wspólnych wizyt w programach telewizyjnych, czy podczas prywatnych wygłupów Kim potrafi taka być, ale zazwyczaj jest cichą, wrażliwą kobietą, która uwielbia czytać. Są to cechy, których widzowie na pewno nie kojarzą z Samanthą.
SJP: To teraz może pomówimy o Cynthii?
CN : Nie ma sprawy!
KD: Od czego by tu zacząć. Rany... Jak twoje usposobienie wpłynęło na to, jaką bohaterką jest Miranda i vice versa?
SJP: Chyba masz rację, że to działa w obie strony. Cóż, Cynthia ma do siebie dystans, którego nam czasem brakuje. Jest też niezwykle delikatna i łatwo ulega emocjom. Bywa sentymentalna. To wszystko prawda, zgadza się?
CN: (śmiech)
SJP: Udaje, że tak nie jest. A Miranda? Interesujące jest to, jak wraz z upływem czasu dopuszczasz do siebie coraz więcej ludzi. Co ciekawe Miranda powoli zaczyna również ulegać emocjom. Eksperymentuje z nimi. Dowiaduje się, że nie są one przejawem słabości. W pracy jednak pozostaje profesjonalistką. Jej stosunek do przyjaciółek również się nie zmienia. Cynthia z kolei jest taka od zawsze. Znamy się już 30 lat?
CN: Tak, trzydzieści. Niesamowite, prawda?
A Charlotte?
SJP: Kristen i Charlotte bardzo się od siebie różnią. Kristen lubi precyzję.
CN: Koncentruje się na szczegółach.
SJP: Zawsze stara się postawić kropkę na i.
CN: Pamiętaj, że Kristen pochodzi z południa, z miejsca hołdującego tradycji. Podobnie jest w przypadku Charlotte. Mimo to myślę, że Kristen to obywatelka świata, kochająca podróże i wyzwania.
KD: Dziękuję!
CN: Jesteś kimś, kim Charlotte nigdy nie była i nadal nie jest. Mimo to poszerzyła swoje horyzonty. Zdobyła też to, o czym od dawna marzyła. Wyszła za mąż, ma dzieci i piękny dom. Ale gdyby zapytać Charlotte, z kim chciałaby spędzić resztę życia, z pewnością nie byłby to Harry. To jest właśnie cecha, którą Charlotte otrzymała od Kristen. A mianowicie nie stara się za wszelką cenę kontrolować swego życia. Pozwala mu biec własnym torem, bo przecież nie da się wszystkiego przewidzieć. Kristen potrafi słuchać swego serca i wydaje mi się, że Charlotte również zyskała tę umiejętność.
SJP: Oprócz tego Kristen piecze fenomenalne ciasta.
CN: To prawda. Charlotte również sporo piecze.
SJP: Kristen jest też bardzo dzielna. Chętnie przemierza świat w grupie, ale i w samotności. Odwiedza najdalsze zakątki globu. Charlotte z kolei tym razem zdecydowała się wybrać w podróż z dala od wszystkiego, co kocha.
KD: To prawda. Choć trzeba było ją do tego zachęcić!
Pod koniec miesiąca są twoje urodziny, prawda?
SJP: Kompletnie o tym zapomniałam.
KD: Przypomniano nam o tym dziś wieczorem.
SJP: Prawie nigdy nie obchodzę urodzin. Nie są dla mnie ważne. Nie czuję z ich powodu przygnębienia, ale też nie mam żadnych życzeń.
KD: Chyba wszystkie mamy do tego taki stosunek.
CN: Tak, urodziny mamy w nosie.
SJP: Nie przywiązujemy do nich wagi. Czasem o nich pamiętamy, a czasem nie. Gdy inni o nich zapominają zupełnie mi to nie przeszkadza.
powrót do: Wywiad z Sarahą Jessicą Parker, Cynthią Nixon oraz Kristin Davis, cz. 1



























